FESTIWAL INSPIRACJI 28-29.11.2016

Negocjacje po godzinach – jak przyzwyczajenie, które jest drugą naturą każdego z nas przekłada się na realizację swoich marzeń.

tomasz-p-sidewicz-post

Uważaj o czym marzysz, ponieważ marzenia się spełniają”. To dość banalne stwierdzenie niesie w sobie dużo emocji. Jedni z nas nie boją się marzyć, inni mają z tym poważny problem. A przecież każde marzenie sprowadza się do postawienia sobie celu, przygotowania planu, realizacji i tego co najważniejsze – podniecenia. W kwestii stawiania sobie celów sprawa jest prosta. Cel to słowo pochodzące od greckiego telos, które oznacza koniec lub powód. Gdyby uznać, że słowo cel oznacza koniec, to cel znaczyć będzie doprowadzenie do zamierzonego, zaplanowanego efektu. Dla większości z nas podstawowym celem w życiu jest nieposiadanie jakichkolwiek celów, co przekłada się na święty spokój, który jest ich celem. Dlatego trudno się dziwić, że tacy ludzie stają się celem dla innych. Wiem, że to dość ostre słowa, ale tacy ludzie zatraceni są w procedurze – mieć i żyć, stąd też ich umysł nie jest w stanie ogarnąć czegokolwiek poza związaniem końca z końcem, spłaceniem kredytów, opłaceniem rachunków i zrobieniem zakupów. Wiele osób nie ma czasu na marzenia, albo marzyć się boją, ponieważ jeszcze coś się stanie. Święty spokój nie ma ceny, dlatego ci, którzy boją się marzyć, często wolą mieć swój święty spokój. Antydepresant jakim jest piwo, gazeta z plotkami, ewentualnie program w TV pokazujący ludzi głupszych i bardziej zabieganych niż oni sami w zupełności wystarczy do zagłuszenia nagłych myśli, a gdyby tak…?

Stoję na stanowisku, że jeżeli realizacja moich marzeń mnie nie przeraża, to oznacza to, że te marzenia są do bani. Tak samo jak lubię twardo negocjować. Powód takiego postrzegania marzeń jest banalny. Jeżeli mam się czymś zająć, co ma mnie pochłonąć, to lepiej dla tego czegoś, żeby było to warte zachodu. Marzenie dla mnie zawsze związane jest z pasją, a pasja to słowo oznaczające cierpienie, pochodzące od czasownika oznaczającego w języku praindoeuropejskim – zadawać ból. Pasja to nie hobby, dlatego nie stawiam znaku równości między hobby a marzeniami. Nie są to semantycznie, a tym bardziej etymologicznie wyrazy mające cokolwiek wspólnego. Jeśli masz pasję, to w zasadzie cierpisz, gdyż ona zadaje ci ból, a przecież cierpienie uszlachetnia. Czy zatem realizacja marzeń ma być związana z bólem? Powinna! Dlatego też zawsze bardziej doceniam to, co twardo negocjowałem. Lekkie negocjacje w mojej pamięci nie zapisują się a dłużej.

Osobiście uważam, że realizacja marzenia a realizacja jakiegokolwiek celu biznesowego w zasadzie niczym się nie różni, poza faktem takim że to tylko ja jestem cenzorem końcowego efektu, lub też jego braku. W biznesie sprawa wygląda podobnie. Stawiasz sobie cel, albo ktoś mówi ci co masz osiągnąć lub wynegocjować. Jeśli wiesz czego chcesz, to zabierasz się do realizacji tego czegoś. Spotykasz się z ludźmi, którzy mogą ci pomóc w realizacji celu i robisz to tak długo, jak długo nie osiągniesz tego, czego chcesz. Jeśli nie zadowalasz się byle czym i twardo negocjujesz, to prędzej czy później zdobędziesz to czego chcesz.

Następną ważną umiejętnością, poza umiejętnością stawiania sobie celów, jest samodyscyplina, potocznie zwana rygorem. Tutaj z pomocą przychodzą ci twoje nawyki. Jeśli masz dobre nawyki, które kształtują twoją drugą naturę, tym łatwiej będzie ci twój cel osiągnąć. Dlaczego? Ponieważ nawyk w terminologii psychologicznej to zautomatyzowana czynność (sposób zachowania, reagowania), którą nabywa się w wyniku powtarzania. Nawyk może być świadomie wyuczonym elementem Twojego zachowania poprzez z góry zamierzone ćwiczenie czynności pierwotnie nieautomatyzowanej. Jeśli masz małe dzieci, albo pamiętasz te czasy, to z pewnością przypominasz sobie ile razy trzeba było dziecku powtórzyć, że musi spłukiwać po sobie wodę w toalecie albo myć ręce po przyjściu z dworu. Badacze przedmiotu twierdzą, że wyrobienie w sobie nowego nawyku wymaga od 20 do 70 dni pracy nad sobą. Moje doświadczenie mówi mi, że daną czynność trzeba świadomie powtórzyć około 30 razy, aby weszła w tzw. krew. Dla naszego dobra większość czynności wykonujemy poza naszą świadomością. Przypomnij sobie ile razy zadawałeś sobie pytanie, czy zamknąłeś drzwi na zamek, albo czy wyłączyłeś światło? Spora cześć tych nawyków jest wynoszona przez nas z domu rodzinnego. To jakim tradycjom hołdowało się w twoim domu ma olbrzymie znaczenie czemu ty hołdujesz dziś. Od punktualności, która była egzekwowana, po oszczędność, porządek w mieszkaniu, stosunek do pieniędzy, savoir vivre czy motywację do działania. Jeśli chcesz być skutecznym w realizacji swoich marzeń musisz wypracować w sobie nawyk związany z realizacją postawionych sobie celów.

Nawyku nie nauczysz się na pamięć, tak jak wiersza. Inna cześć mózgu odpowiada za nawyki (infralimbic system) a inna za pamięć długookresową. Dlatego jakiekolwiek zmiany w naszym zachowaniu, nastawieniu do życia są tak trudne do wdrożenia w życie. Samo postanowienie sobie, że od dzisiaj, od tego momentu wprowadzasz zmianę to niestety zaledwie pierwszy krok z bardzo długiej podróży. Jest on bardzo ważny, ale to tylko pierwszy krok. Reszta to powtarzanie, powtarzanie, powtarzanie, aż do wykształcenia nowego nawyku, który przełoży się na realizację twojego marzenia.

Masz zatem cel, czyli marzenie i przystępujesz do jego realizacji. Każdy z nas, kto kiedykolwiek realizował swoje wielkokalibrowe marzenie wie, że na drodze do jego realizacji zawsze ktoś stanie i będzie przeszkadzał. Czasami będzie ktoś z rodziny, czasami koledzy, znajomi, albo stróże prawa. I z każdą z tych osób musisz umieć negocjować. Tak, negocjować, ponieważ to, że przeszkadzają w realizacji marzenia wynika z ich interesu, który w tym mają. Przecież gdyby nie mieli, to by nie przeszkadzali.

Jeśli przyjrzysz się swoim negocjacjom, w których bierzesz udział i za które odpowiadasz to z pewnością zauważysz, jak wiele istnieje podobieństw pomiędzy negocjacjami a realizacją marzeń. W negocjacjach dobre nawyki doskonale ci służą, a to przekłada się na rzadkie porażki negocjacyjne. Potrafisz się dogadać z ludźmi. Wejść z nimi w grę coś za coś. Dobrze zarządzasz ustępstwami ze swojej strony, maksymalizując korzyści, które przybliżają cię do zrealizowania postawionego marzenia (celu). Trzeba też brać pod uwagę fakt taki, że im więcej się zarabia, czyli negocjuje, tym łatwiej jest pewne rzeczy zrealizować, ale wszystkiego kasą nie załatwisz. Inna sprawa to fakt, że jeśli dużo zarabiasz, to wcale nie oznacza, że dobrze negocjujesz. Dość często zarobki są wypadkową zupełnie czegoś innego, a nie umiejętności miękkich. 

Pytanie na koniec, czy w realizacji marzeń chodzi wyłącznie o kasę, czy też ważniejsze jest pokonywanie przeszkód?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *