Wcale nie jesteś taki dobry w tym co robisz!

Zacznę od pytania do CiebieCzy kiedykolwiek trenowałeś(aś) w swoim życiu cokolwiek na poważnie? Czyli miałeś(aś) trenera, który kontrolował rozwój Twoich umiejętności? I najważniejsze pytanie – Jak wysoko miałeś(aś) zawieszoną poprzeczkę? Jeżeli wysoko, to zakładam, że Twój trener koncentrował się na tym co musisz jeszcze poprawić, a nie na tym co już Ci idzie dobrze. Moi trenerzy komunikując mi nad czym muszę popracować zawsze bazowali na tzw. negatywnym feedbacku. Raz na jakiś czas zdarzały się jakieś pochwały, ale były mało znaczące. To, co mnie wciąż napędza i motywuje to obszar nad którym muszę popracować.

wyparcie

Negatywny feedback wzmacnia samoświadomość. Przyjęcie negatywnego FEEDBACKu ma służyć tylko i wyłącznie poprawieniu własnych osiągnięć, o ile komukolwiek zależy na tym aby cokolwiek poprawiać. Bez motywacji do poprawy negatywny feedback jest bezcelowy. W ten sposób dociera do mnie, że wciąż robię coś źle. Dwa lata temu, kiedy zacząłem uczyć się ścigać, usłyszałem, że hamuję jak panienka z dobrego domu. To było moje główne ograniczenie. Teraz, kiedy analizuję telemetrię swojego przejazdu i szukam obszarów, gdzie mogę pojechać szybciej, zauważam, że hamuję za mocno. Jednak to co mnie najbardziej ogranicza, to brak doświadczenia na torze.

Mam świadomość, że negatywny feedback nie zawsze jest miły, nawet jeśli jest bardzo konstruktywny. Sam nadal tego doświadczam. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli mam się dowiedzieć nad czym muszę popracować muszę dostać lekcję pokory. Najlepiej od kogoś, kto jest lepszy ode mnie i od kogo mogę się uczyć. Przykładów takich lekcji w moim życiu mógłbym podawać bez liku. I pomimo że nadal bywa ciężko, a czasami płakałem z wycieńczenia i upokorzenia kiedy dostawałem baty od moich nauczycieli, to teraz po tylu latach uważam, że tak twarda szkoła pozwala mi odcinać kupony. Nie lubię się oszukiwać, że w czymś jestem zajebisty, kiedy wiem, że nie jestem. Co więcej, kiedy uczestniczę w szkoleniu, konkursie czy zawodach oczekuję wręcz negatywnego feedbacku, ponieważ chcę wiedzieć nad czym muszę popracować. Zakładam, że taki jest scenariusz wydarzeń. A argument, że idzie mi słabo, ale to nie moja wina, tylko sprzętu, komunikatu, czy charakteru ćwiczenia jest mi obcy.

Miesiąc temu brałem udział w zawodach strzeleckich. Na tle innych poszło mi słabo. Nie była to kwestia sprzętu, ani mojej celności, ale doświadczenia. Brakowało mi doświadczenia. Poległem. Czy pojadę na następne zawody? Oczywiście! Przygotowuję się też do wyścigu. Czy polegnę? Tego nie wiem, być może lepsi popełnią błąd, a ja go wykorzystam.

A teraz sedno sprawy! Jak myślisz, dlaczego nie wszyscy ludzie akceptują negatywną informację zwrotną?